Sieć atakuje nas filmem "Sponsoring". Dyskusje, promocje, kontrowersje, Szumowska tu, Szumowska tam. No i jakby cóż, dobrze. Gdyby nie jedna rzecz...
Moja serdeczna, bardzo serdeczna koleżanka napisała książkę o tytule "Sponsorowana". Jak dla mnie - super rzecz, wartko napisana, wnikliwa. Wydano, trochę sprzedawano, nie najgorzej zresztą, ale i bez szału, recenzje były bardzo dobre.
Problem polegał na tym, że, jak każdy twórca, A. chciała się wypromować. I wszystkie "Wysokie Obcasy" i "Zwierciadła" stwierdzały, że sponsoring to żaden temat. Przejedzony, eee tam, aaa tam. Nie było wywiadów i medialnej kaszki.
Mijają dwa lata i okazuje się, że... że sponsoring to jest temat! Wypowiadają się ci, oburzają inni, poddają pod refleksję jeszcze inni z gwiazdami typu Prokop na czele. Jednak...
No to... To jest, czy jest, być, albo nie być, pytanie stawiam wam o telelele trwam, spam, bam.
Przykro ci? pytam. No, trochę głupio, odpowiada.
Szkoda, że trzeba się nazywać, żeby móc wypłynąć. Ja już nie mam szans, George Clooney wciąż nie daje znaku życia i milczy na temat ślubu.
E.
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 41 067 (wersja testowa)
spacje24@wp.pl