Pisałam wczoraj artykuł o mało znanych powstaniach w obozach koncentracyjnych, a dziś o naukowcach w słuzbie faszymu i komunizmu. Dziwny nastrój się wtedy ma. Coś z rodzaju głupiego lęku. Zwłaszcza, jeśli się czyta komentarze internautów na temat tragedii operatora Polsatu typu "dobrze mu tak, bo z Polsatu".
Zaczynam wtedy cieszyć się swoim zaciszem, ale to smutna radość. Wystarczy człowiekowi pomachac czyms przed nosem, a ten, naukowiec, czy hydraulik pójdzie. Trzeba być bardzo czujnym...
Od razu przypomniała mi się jedna z bardziej - dla mnie - dreszczowych scen z kina wszelakiego:
Plus przypomniało mi się podobne zagadnienie, którym się zajmowałam, i do którego raz po raz obiecuję sobie wrócić i zgłębić, i poszerzyć...
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2220
No ale cóż, nie da się wszystkiego naraz. A zwłaszcza w stanie dobrego humoru własnego, ale przygnębienia, że tak powiem, całościowego.
E.
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 41 067 (wersja testowa)
spacje24@wp.pl